Nasze pierwsze targi gitarowe — Co się wydarzyło, gdy Drunk Beaver pojechał na Poland Guitar Fest 2026
Dwa pedalboardy. Jeden wzmacniacz. Vintage'owy Exar wręczony mi przez klienta. Jamie Stillman z EarthQuaker Devices testujący nasz sprzęt. Oto, co wydarzyło się na PGF 2026. 🦫

W niedzielę wieczorem nie mogłem już wydusić z siebie słowa 🤐. Dwa dni tłumaczenia po raz trzydziesty różnicy między efektem Bat a Bat Cold War, demonstrowania ścieżek sygnałowych i — gdzieś w międzyczasie — przypadkowego odłączenia własnego wzmacniacza na oczach Jamiego Stillmana z EarthQuaker Devices.
Nie miałem głosu. Bolały mnie stopy. A w głowie już układałem plan, jak następnym razem ulepszyć nasze stoisko. 🦫
To były moje pierwsze targi, na których sam stanąłem za stoiskiem Drunk Beaver. Przez ostatnie trzy lata to Palf niósł naszą flagę na Paris Guitar Show, za co jestem mu ogromnie wdzięczny. Widziałem zdjęcia, oglądałem wideo, słuchałem historii. Ale nigdy wcześniej nie byłem na takiej imprezie osobiście. PGF 2026 wszystko zmienił.
Poland Guitar Fest 2026 w Krakowie, 25–26 kwietnia, w pięknej loftowej przestrzeni, która — jak powiedział mi Andy z firmy Sitek — była kiedyś fabryką wódki. Mogę potwierdzić, że to miejsce miało dokładnie taki klimat: surowe, przestronne, pełne ciekawych zakamarków. Idealne miejsce na spotkanie ludzi, którzy budują i ogrywają ciekawe rzeczy.
Wziąłem cały tydzień urlopu z mojej regularnej pracy na stanowisku programisty, żeby móc się należycie przygotować. To powinno Wam uzmysłowić, jak poważnie do tego podszedłem 😎.
Dwa pedalboardy, jeden wzmacniacz i mnóstwo ręcznie lutowanych kabli

Zbudowałem od podstaw dwa kompletne pedalboardy. Niestandardowe, drukowane w 3D szyny boczne z profilami aluminiowymi 2020. Powerbank Harley Benton zintegrowany z samą obudową. Do tego autorski, wydrukowany w 3D system mocowania — ponieważ naprawdę nie cierpię rzepów 🦫. I każdy pojedynczy patchcord przylutowany ręcznie.
Setup 1 przechodził przez tuner Boss Waza Craft (z jego przełączalnym buforem — co jest kluczowe dla germanowych fuzzów na pokładzie), a następnie trafiał do efektów: Hoverla, Taras Bulba MK2, Secret Sauce, The Forest Song, Olbia i Bloom w dolnym rzędzie. W górnym rzędzie znalazły się: Disambiguation 2, Seattle Driver, Fat Bat, Bat, Bat Cold War (przyniosłem oba celowo — ludzie ciągle pytają, jaka jest między nimi różnica, a na to pytanie najlepiej odpowiedzieć z gitarą w ręku), Jellyfish i Tornado MK2.
Sygnał wchodził do naszego zmodyfikowanego wzmacniacza Marshall Origin 5 — combo przerobionego na head, podrasowanego brzmieniowo w kierunku terytorium Plexi, ze spersonalizowanym panelem Drunk Beaver — a następnie wychodził przez Two Notes Captor X. Główną gitarą był Fender MIM Deluxe Strat HSS 🎸.
Setup 2 stanowił wizytówkę serii XR, a jego koncepcja była zupełnie inna. Znalazły się w nim: Boss TU-2, XR CP-1 Cherry Picker (nasz prototyp kompresora, który miejmy nadzieję zadebiutuje w czerwcu), XR OD-1 OverDrive, Inglorious Bastard, Kavun MOS Drive, Vatra, XR SF-1 Sustain Filter, XR MD-1 Metal Mind (kolejny prototyp, tym razem distortion — więcej o nim wkrótce), XR MM-1 Moon Metal oraz XR EM-1 Echo Machine. Na końcu łańcucha stanęły Trainer TS-15 MK2 i TS-100 działające jako preampy, podające sygnał do Two Notes Opus użytego wyłącznie do symulacji kolumny i dodania odrobiny reverbu.
Chodziło o pokazanie, co się stanie, gdy użyjesz naszych preampów w kostce jako faktycznych przedwzmacniaczy — bez tradycyjnego wzmacniacza w łańcuchu. Gitarą w tym zestawie był Harley Benton SC-450 Plus z przetwornikami Tone Rider Alnico 2/5. Wiele osób było autentycznie zaskoczonych tym, jak dobrze to zabrzmiało 🤘.
Wielu gitarzystów zakłada, że jedyną różnicą między TS-15 a TS-100 jest korekcja środkowego pasma i dodatkowy boost w modelu TS-100 — w rzeczywistości mają one jednak zupełnie inny charakter. Odwiedzający od razu to wyłapywali, gdy tylko oba efekty znalazły się obok siebie, bezpośrednio w łańcuchu sygnałowym.
Samo stoisko

Nasze stoisko zdobiła uszyta na zamówienie materiałowa osłona blatu oraz roll-up (oba projekty mojego autorstwa), a także standardowe rzeczy, które dorzucamy do każdego zamówienia: naklejki, nasze wizytówki w formie płytek PCB — tak, to prawdziwa płytka PCB, z której można złożyć efekt typu boost — oraz kostki gitarowe. Kilku odwiedzających było autentycznie zdumionych, że z wizytówki można zlutować działający układ. Paru obiecało, że faktycznie to zrobią. Mam nadzieję, że dotrzymają słowa 🔧.
A na stole — dwa wydziergane bobry 🦫🦫. Jeden został mi przysłany przez mamę z Ukrainy kilka lat temu. Drugi to dzieło naszej starszej córki. Strzegły stoiska przez cały weekend.
Rysunek, który został na stoisku przez oba dni

Jeden z naszych stałych klientów przyszedł pierwszego dnia ze swoją córką, Asią. Miała na sobie koszulkę Drunk Beaver. Przyniosła ręcznie narysowany portret naszego logo — starannie wykonany i podpisany dla mnie na odwrocie. Od razu postawiliśmy go na stoisku, gdzie został już przez oba dni imprezy.
Przyniosła też zrobioną przez siebie tekturową gitarę elektryczną, na której ludzie mogli się podpisywać. Zostawiłem tam również swój autograf.
Wręczyliśmy jej drobny upominek od nas. Czułem, że tak po prostu trzeba było zrobić, choć szczerze mówiąc, żaden prezent nie mógłby dorównać jej gestowi. 🙏
Leon — klient, z którym kilka razy rozmawiałem online, ale nigdy wcześniej nie spotkaliśmy się osobiście — wpadł na stoisko pierwszego dnia i wręczył mi vintage'owego Exara TD-02 Turbo Overdrive. Tak po prostu. Kompletnie się tego nie spodziewałem.
Jedziesz na targi, żeby podzielić się tym, co stworzyłeś, a społeczność jakimś cudem i tak znajduje sposób, by dać coś od siebie. Buduję efekty od dawna. Ten weekend przypomniał mi dokładnie, dla kogo je tworzę.
Ludzie — Prawdziwy powód, dla którego warto jeździć na targi

Są takie rozmowy, których po prostu nie da się przeprowadzić w komentarzach na Instagramie czy na czacie w sklepie internetowym. Targi to coś zupełnie innego. Pozwólcie, że opowiem Wam, co działo się przez ten weekend, mniej więcej w kolejności chronologicznej.
Właściwie wszystko zaczęło się w piątek wieczorem, jeszcze przed otwarciem bram. Dzień montażowy zbiera wystawców w jednym pomieszczeniu, zanim jeszcze pojawią się zwiedzający — co okazało się idealnym oknem czasowym, żeby w końcu poznać na żywo ekipę, którą od lat znałem z internetu, ale nigdy w "realu": Deana z Evening Star Devices, Radima z Red Ant, ekipę Mad Professor, Piotra Kozuba oraz Artura i zespół Brudnego Brzmienia. Przypisanie twarzy do internetowych nicków to osobna, mała radość 🤝.
Jeśli mowa o Arturze — chłopaki wpadli na nasze stoisko również podczas trwania targów, ale gonił ich czas i sam Artur nie miał okazji porządnie ograć sprzętu, choć obaj jego koledzy z ekipy to zrobili i wyglądali na zadowolonych. Oficjalnie ma więc u mnie dług. Odbierzemy go, gdy następnym razem będziesz we Wrocławiu, Artur 😉.
Adrian z Tone Charm Audio — świetna rozmowa o sprzęcie i o biznesie budowania efektów w obecnych realiach. To ten rodzaj dyskusji, który możesz odbyć tylko z kimś, kto robi dokładnie to samo, co ty.
Hania i Andy Sitek — ograliśmy nawzajem swoje kostki i przegadaliśmy kwestie ulepszeń w naszych zestawach. Już przed targami wiedzieliśmy, że mamy wspólnego znajomego: Stefana z Guitar Pedal X. Stefan bardzo się ucieszył na wieść, że Andy i ja w końcu spotkaliśmy się osobiście. (Stefan, jeśli to czytasz — brakowało nam Ciebie. Mamy nadzieję zobaczyć Cię na PGF 2027.)
Ewa z Dressed in Black ograła oba nasze setupy i również wyszła od nas z nowym efektem z serii XR, żeby nagrać z nim demo. Na obu podłogach brzmiała świetnie, co miło było usłyszeć i zobaczyć.
Po zamknięciu pierwszego dnia część z nas wylądowała na pofestiwalowym koncercie. To właśnie tam po raz pierwszy poznałem Mario z TWS — nigdy wcześniej nie skrzyżowały się nasze drogi, a skończyło się na długich rozmowach w palarni między setami. To tam dyskusje zeszły na głębsze tematy niż miałoby to miejsce podczas krótkich odwiedzin na stoisku. Społeczność, kondycja rynku efektów gitarowych, co to w ogóle znaczy prowadzić małą markę w 2026 roku. Super sprawa.
Dzień drugi zaczął się spokojnie. Bazok wpadł z samego rana, jeszcze zanim pojawiły się tłumy — to ciche okienko to najlepszy czas, by faktycznie przetestować sprzęt. Ograł kilka naszych kostek i wziął jedną do domu na testy. Miejcie oko na jego kanał 📺.
Później rano, Jamie Stillman i Julie Robbins z EarthQuaker Devices wpadli ograć oba pedalboardy. Jestem ogromnym fanem pracy Jamiego — EQD zawsze było dla mnie punktem odniesienia, jeśli chodzi o budowanie marki z prawdziwym charakterem. To, że ogrywał nasze kostki, miało dla mnie znaczenie, które trudno wyrazić słowami, by nie zabrzmieć jak totalny fanboy, którym zresztą bez wątpienia jestem 🤘.
Na sali w tamtym momencie było już ekstremalnie głośno, co mocno utrudniało odsłuch, a na domiar złego sygnał z Setupu 1 nagle zniknął całkowicie. Zanim Jamie i Julie poszli dalej, powoli zaczynałem wpadać w panikę 😅. Egor z ekipy PGF wkroczył do akcji i pomógł mi zlokalizować problem, cofając się po ścieżce sygnałowej, aż w końcu znaleźliśmy winowajcę: przypadkowo odłączyłem zasilanie od Captora X. Piętnaście minut szukania usterki przez jeden luźny kabel 🤦. (Ciekawostka: Egor też jest Ukraińcem — pochodzi z Doniecka. Jaki ten świat jest mały 🇺🇦.)
Mimo tego chaosu, Jamiemu spodobało się całkiem sporo naszych efektów. Jego faworytami były Bloom i XR Moon Metal. Zanim wyszli, wręczyliśmy im drobny prezent. Wciąż uśmiecham się na samą myśl o tym wszystkim.
Ksantyp pojawił się później drugiego dnia, czego absolutnie się nie spodziewałem — wcześniej pisał mi, że raczej nie da rady dotrzeć. Wpadł z kamerą i nagrał nasze stoisko w ramach swojej relacji wideo z PGF.
A przez cały weekend moim sąsiadem na stoisku był David z David Tuba Guitar Straps — szczerze mówiąc, to najlepszy możliwy sąsiad, bo paski gitarowe nie hałasują 😄. Był życzliwym, interesującym rozmówcą, a nasz róg hali wydawał się naprawdę dobrym miejscem.
Co ludzie ogrywali — i co mnie zaskoczyło

Największa niespodzianka tego weekendu? Modulacje.
Buduję dużo efektów typu dirt. Drunk Beaver jest prawdopodobnie najbardziej znany z fuzzów i drive'ów. Ale to Jellyfish i Tornado MK2 przyciągały tłum za tłumem. Pewna para testowała wcześniej tego samego dnia Walrusa Julię na stoisku jednego z dilerów. Podeszli do nas, ograli Jellyfish i stwierdzili, że dla nich nie ma wręcz czego porównywać 🥁.
Jeden basista podszedł do stoiska i zachwycił się wszystkim, co potrafiły zrobić nasze efekty modulacyjne. Kilka osób pytało, czy modulacje są w stereo — obecnie nie są, i zanotowałem sobie to pytanie w głowie więcej niż raz.
Disambiguation 2 był natychmiastowym faworytem dla każdego, kto gra ciężką muzykę. Bez cienia wahania.
Bat i Bat Cold War również znaleźli swoich odbiorców — bezpośrednie porównanie odpowiedziało na pytania o różnice lepiej, niż jakikolwiek opis produktu kiedykolwiek by potrafił. Fat Bat też miał swoich fanów.
Secret Sauce przyciągnął specyficzny typ gitarzysty: kogoś, kto kocha połamane, lo-fi, nieprzewidywalne brzmienia. Kiedy takie osoby go odkrywały, zostawały przy stoisku na dłuższą chwilę.
Taras Bulba MK2 i Hoverla świetnie przyjęły się wśród entuzjastów brzmień vintage. Zakres tonów, jakie można ukręcić z Tarasa Bulby, mocno ludzi zaskoczył.
Jedno konkretne połączenie, do którego ciągle wracałem, to: Hoverla wpięta w Secret Sauce. Funkcja symulatora przetworników w Hoverli całkowicie zmienia charakter tego treble boostera. Pokazałem to wielu osobom i reakcja za każdym razem była identyczna — wielkie oczy, a potem kiwanie głową z uznaniem 😎.
Seattle Driver znalazł wielbicieli ze względu na wbudowaną oktawę i nietypowe terytoria z pogranicza fuzza i distortion, w które potrafi wejść.
Każdy z naszych drive'ów znalazł przynajmniej jedną osobę, dla której stał się numerem jeden — The Forest Song, Bloom (przez kilku gitarzystów używany wręcz jako fuzz), Olbia, Kavun MOS Drive. Ta tendencja bardzo mnie uspokoiła. Oznacza to, że utrzymywanie tak dużej różnorodności w ofercie ma sens. Różni ludzie słyszą rzeczy inaczej, i to jest w pełni okej.
Niespodzianka z Setupem 2 — Preampy w kostce jako prawdziwe przedwzmacniacze

Setup 2 i koncepcja przedwzmacniaczy z serii TS autentycznie zaskoczyły ludzi. Na papierze był to bardziej nietypowy pedalboard: brak tradycyjnego wzmacniacza, brak Captora X, po prostu kostki wykonujące pracę preampu, a do tego Two Notes Opus odpowiadający za symulację kolumny i dodający odrobinę przestrzeni do brzmienia.
To sprawiło, że był to niezwykle praktyczny zestaw na targi. Mogłem przechodzić od brzmień czystych, przez przełamane, aż po te naprawdę ciężkie, bez zmieniania całego łańcucha sygnałowego, a odwiedzający mogli usłyszeć, co potrafią TS-15 MK2 i TS-100, gdy potraktuje się je jako główny głos całego riga, a nie tylko kolejną kostkę typu drive wpiętą przed klasycznym wzmacniaczem.
Czyste tony puszczone przez symulację kolumny były ciepłe i pełne. Przesterowane brzmienia były skupione i bardzo muzykalne. Ta koncepcja sprawdziła się znakomicie i okazała się niezwykle użytecznym setupem. Całkiem sporo odwiedzających pytało z niedowierzaniem, czy ten Harley Benton to na pewno Harley Benton 🤔.
Prototypy: Metal Mind i Cherry Picker

No i prototypy. XR MD-1 Metal Mind przyciągnął najwięcej uwagi ze wszystkiego, co znalazło się na obu pedalboardach — to przester typu distortion, a te zawsze szybko robią furorę na głośnych halach targowych. Z kolei XR CP-1 Cherry Picker zebrał nieco cichsze, ale za to bardzo konkretne wyrazy uznania od muzyków, którzy na co dzień używają kompresorów i doskonale wiedzą, czego szukają.
Premiera obu już wkrótce. MD-1 wyjdzie prawdopodobnie jako pierwszy, a Cherry Picker tuż po nim — choć niewykluczone, że pojawią się w tym samym czasie. Kilku odwiedzających było gotowych kupić te prototypy na miejscu, ale musiałem im odmówić: te pojedyncze sztuki to były jedyne egzemplarze, jakie do tej pory zbudowałem. Ale to już nie potrwa długo 🛠️.
Te słowa słyszałem od wielu osób przez oba dni targów. Przyjmuję to z ogromną radością.
Pierwszego dnia do Setupu 1 ustawiła się prawdziwa kolejka. Prawie wszystko, co przywieźliśmy na stoisko, było dostępne od ręki, a całkiem sporo osób zdecydowało się na zakup na miejscu — z całego serca Wam dziękuję. Wielu kolejnych odwiedzających obiecało wrócić do nas za pośrednictwem sklepu internetowego. Czekamy na Was 🦫🍺.
Bądźmy szczerzy
To nie było łatwe.
Wziąłem cały tydzień urlopu w pracy, żeby się przygotować. Pedalboardy, materiały na stoisko, logistyka — to wszystko wymagało czasu, którego nie miałem pracując na co dzień.
Moja żona Viktoria pojechała ze mną na pierwszy dzień, co sprawiło, że wszystko było o wiele łatwiejsze. Wyjechała tego samego wieczoru, żeby wrócić do naszej młodszej córki — zostawiliśmy obie dziewczynki z babcią, ale nie wszystko poszło zgodnie z planem, a pięciolatka potrzebuje rodzica. W pełni to rozumiałem. Niemniej jednak dołożyło to trochę stresu.
Drugiego dnia byłem już sam. Obsługiwanie obu pedalboardów, rozmowy ze zwiedzającymi, samodzielne zarządzanie stoiskiem, a na koniec pakowanie tego wszystkiego w pojedynkę. Zanim zacząłem ładować rzeczy do samochodu, mój głos całkowicie wysiadł. Nie jakoś dramatycznie — po prostu odmówił posłuszeństwa.
Głośność panująca na sali w pewnych momentach obu dni stanowiła prawdziwe wyzwanie dla naszego setupu słuchawkowego. Hałas gitar i wzmacniaczy niosący się z całej hali mocno utrudniał spokojne odsłuchy. Jakoś sobie z tym poradziliśmy, ale wymagało to adaptacji.
Zrobiłem też zdecydowanie za mało zdjęć. Wiem o tym. Przez niemal cały czas rozmawiałem z ludźmi, co moim zdaniem jest znacznie lepszym sposobem na spędzenie dwóch dni na targach — ale mój „przyszły ja” z pewnością doceniłby kilka fotek więcej 📸.
Dlaczego tu wrócimy — i dziękuję Wam

Wiele osób, które odwiedziły nasze stoisko w sobotę i niedzielę, nigdy wcześniej nie słyszało o Drunk Beaver. Już samo to utwierdza mnie w przekonaniu, że te targi były nam potrzebne. Istniejemy w internecie, ale internet ma swoje ograniczenia. Nie da się ograć Jellyfisha przez Instagrama 🎸.
Feedback, który otrzymaliśmy — w przypadku obu pedalboardów i przez oba dni — był spójny i bardzo konkretny. Ludzie wiedzieli, co im się podoba i dlaczego. To przydatne w sposób, w jaki liczba obserwujących nigdy nie będzie.
Metal Mind i Cherry Picker nadchodzą. Targi dodały mi pewności co do premiery obu z nich. Priorytetowo potraktuję wypuszczenie MD-1.
Jeśli ogłoszą PGF 2027, prawie na pewno tam będziemy. Teraz wiemy więcej. Stoisko będzie lepsze. Może nawet zrobimy więcej zdjęć 📷.
Do każdej osoby, która zatrzymała się przy naszym stoisku: dziękuję. Do każdego, kto wziął kostkę do ręki, ograł którykolwiek z pedalboardów, dał szczery feedback lub zadał pytanie, o którym sam bym nie pomyślał — to właśnie dla takich chwil warto to robić. Do tych z Was, którzy zabrali coś ze sobą do domu: to dzięki Wam czujemy, że nasze pierwsze targi były wielkim sukcesem.
Do Asi: Twój rysunek ma teraz stałą ekspozycję u nas w warsztacie. Dziękuję.
Do Leona, który wręczył mi na stoisku vintage'owego Exara TD-02: kompletnie nie byłem na to gotowy. Dziękuję 🙏.
Jeśli minęliśmy się na PGF, a chcecie zapoznać się z naszą ofertą, wszystko znajdziecie w sklepie. Jest tam nowa seria XR. Są Bat i Bat Cold War. Jest Jellyfish. A kiedy MD-1 i CP-1 będą gotowe, dowiecie się o tym jako pierwsi — miejcie też oko na kanały Bazoka, Ksantypa, Ewy i Brudnego Brzmienia — wszyscy wyszli od nas z efektami lub nagrywali materiały na stoisku, więc filmiki z testami są już w drodze.
A teraz idźcie się podpiąć i zróbcie trochę hałasu 🦫🍺.








